Molier
| |
Najszczęśliwszy to cud francuskiego ducha, iż ponad Corneillea (1606—1684) i Racinea (1639—1699) przeniósł i na najwyższym piedestale sztuki dramatycznej postawił Moliera (1622— 1673). Wprawdzie zimny patos Corneilleowskiego Cyda przysłonięty jest szlachetnością wyrazu, a oschłemu formalizmowi Racineowskiej Fedry patriotyzm nadaje pewnych pozorów namiętności — lecz gdy chodzi o ukazanie prawdziwego, żywego człowieka, Molier przewyższa znacznie obu tych czcigodnych autorów. Zaczynając tworzyć swój świat tragikomicznych obłudników, kłamców, hipochondryków, sknerów, parweniuszy, strojniś i uczonych niewiast, zastał Molier we Francji jedynie naśladownictwa włoskich sypialnianych fars i komedii intrygi. Paul Scarron (1610—1660) odniósł wprawdzie ogromny sukces swym Marquis ridicule, pierwszą komedią, w której pojawił się na scenie głupkowaty arystokrata, lecz Scarron był człowiekiem sparaliżowanym, lata całe przykutym do łóżka, pracującym z wielkim trudem i mało szanowanym. Ludwik XIV, zawsze interesujący się sprawami teatru, zapytał pewnego dnia Racinea, z jakiego to mianowicie powodu teatr francuski jest tak marny. Sztuki monsieur Scarrona, Sire, wystawiane są znacznie częściej, niżby na tozasługiwały! — odparł poeta. Zapadło kłopotliwe milczenie, po czym madame de Maintenon wstała i parskając ze złości wyszła z komnaty, a król za nią. Biedny Racine zapomniał bowiem na moment, że królewska metresa była przedtem panią Scarron i że komediopisarz odstąpił ją władcy. Nietakt ten przypłacił Racine utratą łask króla słońca i chodził do szkoły języków obych.
| |