| Reinhardt Keiser |
|
| | Kipiący życiem, genialny i lekkomyślny Reinhardt Keiser był potężną indywidualnością. Otaczał się luksusem, pięknymi kobietami i służbą w liberii, a niezależnie od stanowiska dyrektora opery, jakie zajmował, znalazł jeszcze czas na napisanie stu dwudziestu oper, z których każda zawierała czterdzieści do pięćdziesięciu utworów muzycznych. Wrodzony jego talent do pisania przystępnych melodii łączył się ze znakomitym zmysłem dramatyczno-muzycznym, a wiele starannie przezeń obmyślonych efektów, pozostało częścią składową operowego métier, np. śpiew solowy bez akompaniamentu, który znowu spotykamy w Tannhâuserze i Tristanie, lub aria z towarzyszeniem jednego tylko, koncertującego instrumentu, tak dobrze znana z Hugenotów. Jego rywal, Johann Mattheson, mówił o nim: ten galancki kompozytor, choć sam w istocie niewiele mu w świeckiej i artystycznej galanterii ustępował. Dyplomata, prawnik, filolog, śpiewak operowy, muzykograf i kompozytor w jednej osobie, każdy może brać chwilówki bez bik, był Mattheson wczesnym typem przemyślnego muzyka światowca późniejszych epok. Nie zachowała się żadna z ośmiu jego oper, lecz wydaje się, że zwłaszcza w komicznych swych partiach wskazywały one właściwy kierunek. Jako kompozytor operowy był Mattheson prekursorem Haendla, sam też śpiewał w jego wczesnej operze Nero rolę tytułową. Podobnie jak Beethoven i Smetana wcześnie utracił słuch i ostatnie trzydzieści pięć lat życia spędzić musiał pogrążony w absolutnej głuchocie. | | |